Wielu urzędników skarbowych może zaprzeczyć, że istnieją. A podatnik nie może liczyć na to, że skorzysta z nich, ponieważ nie ma prawnego roszczenia do nieprzekraczalnych granic.
Nieprzekraczalne granice to kwoty – zazwyczaj drobne – w zeznaniu podatkowym, na które urzędnicy skarbowi zazwyczaj nie zwracają uwagi i akceptują je bez dowodów.
Dojazdy do pracy (pierwsze miejsce pracy) można odliczyć w zeznaniu podatkowym (załącznik N) poprzez ryczałt za dojazdy. Należy podać dokładną liczbę dni, w których faktycznie dojeżdżano do pracy, ponieważ ryczałt obowiązuje tylko na te dni. Należy również podać dni urlopu i choroby. Od 2020 roku w załączniku N uwzględnia się również dni podróży służbowych i pracy zdalnej.
Dokładne ustalenie liczby dni roboczych może być jednak uciążliwe. Aby ułatwić Państwu pracę, urzędy skarbowe w przeszłości ustalały tzw. nieprzekraczalne granice. Przy pięciodniowym tygodniu pracy było to 220 do 230 przejazdów, przy sześciodniowym tygodniu pracy 260 do 280 przejazdów między domem a miejscem pracy. Granice te są jednak wewnętrzne i nie mają mocy prawnej. Wyrok sądu stwierdził, że urzędy skarbowe powinny akceptować 230 dni (FG Monachium z 12.12.2008, 13 K 4371/07).
Jednak pandemia wszystko zmieniła. Wielu pracowników pracowało i nadal pracuje w trybie home office i nie dojeżdża codziennie do pracy. Na te dni można zryczałtować 6 Euro dziennie jako koszty uzyskania przychodu (maks. 1.260 Euro) lub nawet koszty domowego biura. Nie można jednak ubiegać się o zwrot kosztów dojazdu, ponieważ nie odbywają się żadne przejazdy.
Urzędy skarbowe coraz częściej wymagają zaświadczenia od pracodawcy o faktycznie przepracowanych dniach, a przede wszystkim o dniach, w których odwiedzono pierwsze miejsce pracy. Zasada 220 lub 230 przejazdów rocznie nie obowiązuje już bez zastrzeżeń!